Strona główna Rolnictwo

Tutaj jesteś

Dolistne dokarmianie zbóż – jak i kiedy stosować?

Dolistne dokarmianie zbóż – jak i kiedy stosować?

Rolnictwo

5 godzin wystarczy, aby zboże wchłonęło większość azotu podanego na liść. Jeśli chcesz wykorzystać ten efekt w swojej uprawie, musisz wiedzieć, kiedy i jak opryskiwać. Z tego tekstu dowiesz się, jak zaplanować dolistne dokarmianie zbóż, żeby było bezpieczne i realnie podnosiło plon.

Na czym polega dolistne dokarmianie zbóż?

Dolistne nawożenie polega na podaniu składników pokarmowych bezpośrednio na liście w formie roztworu wodnego. Roślina wchłania wtedy minerały przez blaszki liściowe, a nie przez korzeń. Dzięki temu składniki trafiają szybko do tkanek aktywnie rosnących i mogą zadziałać niemal natychmiast.

W zbożach rolnicy najczęściej stosują dolistnie azot w formie mocznika, siedmiowodny siarczan magnezu oraz nawozy mikroelementowe. Zabieg zazwyczaj łączy się z opryskami fungicydowymi lub herbicydowymi, co ogranicza liczbę przejazdów po polu i zmniejsza stres roślin. Zboża reagują na taki „pakiet” bardzo dobrze, jeśli dawki i terminy są dobrze dobrane.

Jakie korzyści daje nawożenie dolistne?

Przy wysokim pH gleby roślina łatwiej pobiera z podłoża azot, fosfor i potas. Jednocześnie gorzej radzi sobie z mikroelementami takimi jak miedź, mangan czy bor. W takiej sytuacji dolistne dokarmianie pozwala wyrównać te braki, bez konieczności nadmiernego zwiększania dawek doglebowych.

Wodny roztwór łatwo rozprowadzić na powierzchni liści, a składniki są bardzo dobrze przyswajane. Azot z roztworu mocznika roślina może pobrać w około 80 procent w ciągu 5 godzin od oprysku. To duża różnica w porównaniu do nawożenia doglebowego, gdzie część składników ulega wymywaniu, a reszta potrzebuje czasu, aby dotrzeć do strefy korzeni.

Kiedy warto sięgać po nawozy dolistne?

Dolistne dokarmianie ma przede wszystkim charakter zapobiegawczy. Zasada jest prosta – lepiej zapobiegać niż leczyć. Gdy na liściach pojawiają się wyraźne objawy niedoborów, część plonu jest już stracona, a interwencyjny oprysk często działa zbyt późno.

Dobrym momentem na zaplanowanie zabiegów są fazy zwiększonego zapotrzebowania na składniki. Chodzi głównie o początek wegetacji, krzewienie, strzelanie w źdźbło oraz okres przed kłoszeniem. W tych fazach zboża intensywnie rosną i zużywają duże ilości azotu, magnezu, siarki i mikroelementów, a jednocześnie objawy niedoborów często nie są jeszcze widoczne gołym okiem.

W dokarmianiu dolistnym zbóż najlepiej działa profilaktyka – dobrze zaplanowany program trzech oprysków w sezonie zwykle podnosi plon o 8–15 procent.

Jakie składniki podawać dolistnie zbożom?

Zboża reagują korzystnie zarówno na dolistne podanie makroelementów, jak i mikroelementów. Nie da się w ten sposób pokryć pełnego zapotrzebowania pokarmowego, ale można wyraźnie poprawić ich wykorzystanie z gleby oraz uchronić roślinę przed deficytami w krytycznych fazach rozwojowych.

Azot z mocznika

Najczęściej stosowanym nawozem azotowym do dokarmiania dolistnego jest mocznik. W formie wodnego roztworu jest najszybciej wchłanianym przez liście źródłem azotu. Mocznik podany dolistnie działa szybko, ale wymaga ostrożności przy doborze stężenia, bo zboża stają się coraz bardziej wrażliwe na poparzenia wraz z postępem wegetacji.

Bezpieczne stężenie roztworu mocznika zmienia się w zależności od fazy rozwoju. Wyższe można zastosować na początku krzewienia, a niższe w okresie kłoszenia i dojrzewania. Niewłaściwa koncentracja oraz oprysk w niekorzystnych warunkach pogodowych mogą prowadzić do uszkodzeń liści i spadku plonu. Nie warto też stosować dolistnie samego mocznika, bo wzrasta wtedy ryzyko parzeń.

Magnez i siarka

Poza azotem, z makroelementów najczęściej podaje się dolistnie magnez i siarkę. Standardem jest użycie siedmiowodnego siarczanu magnezu, który dostarcza oba te składniki jednocześnie i ogranicza rozpad mocznika na amoniak oraz dwutlenek węgla przy niskiej wilgotności powietrza. Dzięki temu zmniejsza się ryzyko poparzenia liści przez uwalniający się amoniak.

Przy dwukrotnym zabiegu 5-procentowym roztworem siarczanu magnezu, przy dawce 200–300 litrów cieczy na hektar, wprowadza się około 1,9–2,9 kg Mg oraz 2,6–3,9 kg S. Te liczby wydają się niewielkie, ale często decydują o lepszym pobieraniu składników z gleby oraz o jakości ziarna. Magnez wpływa na fotosyntezę, a siarka na efektywność wykorzystania azotu oraz zawartość białka.

Mikroelementy – miedź, mangan, bor i inne

W Polsce zboża bardzo często cierpią na niedobór miedzi

Duże znaczenie ma również mangan, który wpływa na gospodarkę azotową i odporność na choroby. Coraz częściej do mieszanin dodaje się także bor. Zboża mają wprawdzie niewielkie zapotrzebowanie na ten mikroelement, ale polskie gleby są na bor ubożne, dlatego nawet mała dawka podana dolistnie może poprawić zawiązywanie ziarniaków. Bezpieczna ilość to zwykle nie więcej niż 50 g B/ha.

Mikroelementy podane dolistnie działają najlepiej wtedy, gdy są w formie chelatów, a ich zestaw jest dopasowany do wymagań zbóż i zasobności danej gleby.

Kiedy wykonywać zabiegi dolistnego dokarmiania zbóż?

Dolistne nawożenie zbóż najlepiej zaplanować na trzy zabiegi w sezonie. Dotyczy to zarówno zbóż ozimych, jak i jarych, choć w zbożach jarych dawki często można nieco obniżyć. Najważniejsze, aby łączne dokarmianie dolistne uzupełniało program nawożenia doglebowego, a nie próbowało go zastąpić.

Terminy zabiegów w ciągu sezonu

Najczęściej stosowany program obejmuje trzy opryski. Pierwszy wykonuje się na przełomie końca krzewienia i początku strzelania w źdźbło. Drugi przypada na pełnię strzelania w źdźbło, zazwyczaj 10–15 dni po pierwszym zabiegu. Trzeci oprysk planuje się przed kłoszeniem, gdy łan szybko buduje przyszły plon.

W każdym z tych terminów można stosować mieszanki zawierające mocznik, siedmiowodny siarczan magnezu oraz nawóz mikroelementowy z miedzią, manganem i cynkiem. Dawki miedzi warto zwiększyć w drugim zabiegu, natomiast w oprysku przed kłoszeniem zwykle się je zmniejsza o około 40–50 procent. W razie potrzeby do mieszaniny można dodać bor i molibden. Nie stosuje się oprysków dolistnych w czasie kwitnienia zbóż, bo ryzyko uszkodzeń jest wtedy wysokie.

Profilaktyka czy zabieg interwencyjny?

Dolistne nawożenie można dzielić na profilaktyczne i interwencyjne. Profilaktyka oznacza podawanie składników w momentach zwiększonego zapotrzebowania lub przewidywanego stresu, na przykład przed spodziewaną suszą. Taka strategia daje zwykle najlepsze efekty, bo roślina nie zdąży wejść w fazę poważnego deficytu.

Zabiegi interwencyjne wykonuje się, gdy w łanie pojawiają się wyraźne objawy niedoborów. Mogą to być między innymi chlorozy starszych liści przy braku azotu, bielenie najmłodszych liści przy niedoborze siarki, zahamowanie wzrostu i więdnięcie przy deficycie potasu czy charakterystyczna „paciorkowatość” liści u żyta i owsa przy braku magnezu. Trzeba jednak pamiętać, że roślina często odczuwa niedobór już wcześniej, niż pojawią się widoczne symptomy.

Jakie warunki pogodowe są dobre do zabiegu?

Skuteczność dolistnego dokarmiania mocno zależy od pogody. Zbyt niska temperatura ogranicza aktywność rośliny i jej zdolność do wchłaniania składników z roztworu. Z kolei upał i mocne słońce zwiększają parowanie, przez co krople mogą wyparować jeszcze przed wniknięciem do liścia. Roślina w takich warunkach jest też bardziej narażona na poparzenia.

Problematyczna jest także bardzo niska wilgotność powietrza połączona z silnym nasłonecznieniem. Oprysk wykonany w czasie suszy często działa słabiej, szczególnie gdy liście są wiotkie i pozbawione pełnego turgoru. Z drugiej strony bardzo wysoka wilgotność i długotrwałe zwilżenie liści mogą zwiększyć ryzyko uszkodzeń. Zabieg najlepiej wykonać przy umiarkowanej temperaturze, lekkim zachmurzeniu i niewielkim wietrze lub jego braku.

Jak przygotować ciecz roboczą do nawożenia dolistnego?

Ciecz roboczą warto przygotować tuż przed zabiegiem i zużyć w ciągu kilku godzin. Składniki trzeba dokładnie odmierzyć, aby nie przekroczyć bezpiecznych stężeń. Podstawą mieszaniny jest zwykle wodny roztwór mocznika, do którego dodaje się siedmiowodny siarczan magnezu oraz nawóz mikroelementowy przeznaczony specjalnie do zbóż.

Nie stosuje się dolistnie roztworu saletrzano–mocznikowego RSM, mimo że ma formę płynną. Zawiera on oprócz azotu amidowego także formę azotanową i amonową, które przy oprysku na liść łatwo powodują poparzenia. Bezpieczniejszym źródłem azotu jest mocznik, zawsze łączony z siedmiowodnym siarczanem magnezu. Do cieczy można dodać środek ochrony roślin, o ile producent dopuszcza takie mieszaniny i zaleca konkretną kolejność dodawania składników do zbiornika.

Bezpieczne stężenie roztworu mocznika zależy od fazy wzrostu zbóż. Przykładowy zakres wygląda następująco:

Faza rozwojowa zbóż Stężenie roztworu mocznika Uwagi
Początek krzewienia 18–20% rośliny najmniej wrażliwe na poparzenia
Koniec krzewienia 16–18% dobry moment na pierwszy zabieg z mikroelementami
Początek strzelania w źdźbło 10–12% konieczna dokładna regulacja dawki i warunków oprysku
Koniec strzelania w źdźbło 6–8% wzrasta wrażliwość liści na stężenie azotu
Kłoszenie 5–6% zabiegi tylko przy bardzo sprzyjających warunkach
Dojrzałość mleczna–zielona 4–5% rośliny bardzo delikatne, zabiegi rzadko zalecane

Roztwór powinien być jednorodny, bez osadów i nierozpuszczonych kryształów. Zbyt twarda woda może pogarszać rozpuszczalność niektórych nawozów, szczególnie mieszanek z dużą zawartością mikroelementów. W razie potrzeby warto zastosować kondycjoner wody, aby poprawić parametry cieczy roboczej i utrzymać stabilność chelatów.

Jak uniknąć błędów przy dokarmianiu dolistnym zbóż?

Błędy przy nawożeniu dolistnym najczęściej wynikają z pośpiechu i niedokładnego dostosowania zabiegu do fazy rozwoju rośliny oraz pogody. Opryski wykonywane „przy okazji” bez kontroli stężenia, rodzaju nawozu i objawów w łanie potrafią wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Warto więc przeanalizować kilka newralgicznych punktów zanim wyjedziesz opryskiwaczem w pole.

Warunki zabiegu

Dolistne dokarmianie wymaga precyzyjnej techniki oprysku. Zbyt drobna kropla może odparować zanim dotrze do liścia, szczególnie przy niskiej wilgotności powietrza i wietrze. Z kolei bardzo duże krople spływają z blaszki liściowej na glebę, co ogranicza skuteczność nawożenia. Dobrym rozwiązaniem jest opryskiwacz z rękawem powietrznym, który kieruje krople także na spodnią stronę liścia, gdzie pobieranie składników jest często najszybsze.

Istotny jest stan roślin w dniu zabiegu. Najlepsze efekty widać na łanie zdrowym, bez silnych uszkodzeń i z dobrze uwodnionymi liśćmi. Na roślinach zestresowanych, chorych lub silnie przesuszonych pobieranie składników z cieczy roboczej przebiega wolniej, a ryzyko uszkodzeń wzrasta. Zabieg trzeba też zawsze wykonać przy możliwie bezwietrznej pogodzie, aby uniknąć znoszenia cieczy poza chronioną plantację.

Najczęstsze pomyłki

Najpoważniejszym błędem jest przekraczanie zalecanych stężeń mocznika lub mikroelementów. Dotyczy to zwłaszcza nawozów miedziowych i manganowych, które w zbyt dużych ilościach łatwo uszkadzają tkanki liści. Groźne jest też stosowanie dużej dawki mocznika bez dodatku siedmiowodnego siarczanu magnezu, szczególnie przy niskiej wilgotności powietrza. W takich warunkach rozkład mocznika do amoniaku nasila parzenia.

Często spotykany błąd to użycie nieodpowiedniego nawozu mikroelementowego dla zbóż lub niedopasowanie jego składu do gleby. W praktyce oznacza to na przykład stosowanie mieszanki z małą ilością miedzi na glebach, gdzie ten pierwiastek jest wyraźnie deficytowy. Problemem bywa też dolistne stosowanie RSM, który w ogóle nie powinien trafiać na liść. Bezpieczniejszym rozwiązaniem jest przemyślany program dokarmiania oparty o mocznik, siarczan magnezu i chelatowane mikroelementy.

Jeśli chcesz ograniczyć ryzyko błędów, warto przed sezonem przygotować krótki plan zabiegów dolistnych. Powinien on uwzględniać fazy rozwojowe zbóż na twoich polach, typ gleby, stosowane nawożenie doglebowe oraz przewidywane sytuacje stresowe. Dzięki temu każdy oprysk będzie miał konkretny cel, a roślina dostanie dokładnie te składniki, których w danym momencie najbardziej potrzebuje.

W wielu gospodarstwach pomaga prosta lista kontrolna, która porządkuje przygotowanie zabiegu. Przed każdym opryskiem można przejść przez takie punkty:

  • ocena fazy rozwojowej łanu i ewentualnych objawów niedoborów,
  • sprawdzenie prognozy pogody pod kątem temperatury, wilgotności i wiatru,
  • dobór nawozów dolistnych oraz ich dawek zgodnie z etykietą,
  • ustalenie możliwości łącznego zastosowania z fungicydem lub herbicydem,
  • przygotowanie czystej wody i kolejności dodawania składników do zbiornika,
  • kontrola ustawień opryskiwacza i wielkości kropli przed wjazdem w pole.

Taka procedura zajmuje niewiele czasu, a wyraźnie zmniejsza ryzyko niepowodzenia zabiegu. Dzięki temu dolistne dokarmianie zbóż staje się stałym, dobrze działającym elementem programu nawożenia, a nie jednorazową, nerwową reakcją na widoczne już straty w plonie.

FAQ – najczęściej zadawane pytania

Czym jest dolistne dokarmianie zbóż?

Dolistne nawożenie polega na podaniu składników pokarmowych bezpośrednio na liście w formie roztworu wodnego. Roślina wchłania wtedy minerały przez blaszki liściowe, a nie przez korzeń. Dzięki temu składniki trafiają szybko do tkanek aktywnie rosnących i mogą zadziałać niemal natychmiast.

Jakie są główne korzyści z dolistnego dokarmiania zbóż?

Przy wysokim pH gleby roślina łatwiej pobiera z podłoża azot, fosfor i potas, ale gorzej radzi sobie z mikroelementami takimi jak miedź, mangan czy bor. Dolistne dokarmianie pozwala wyrównać te braki. Azot z roztworu mocznika roślina może pobrać w około 80 procent w ciągu 5 godzin od oprysku, co jest szybsze niż nawożenie doglebowe.

Kiedy najlepiej planować zabiegi dolistnego dokarmiania zbóż?

Dolistne dokarmianie ma przede wszystkim charakter zapobiegawczy. Dobrym momentem na zaplanowanie zabiegów są fazy zwiększonego zapotrzebowania na składniki, czyli początek wegetacji, krzewienie, strzelanie w źdźbło oraz okres przed kłoszeniem.

Jakie składniki pokarmowe są najczęściej podawane dolistnie zbożom?

W zbożach rolnicy najczęściej stosują dolistnie azot w formie mocznika, siedmiowodny siarczan magnezu oraz nawozy mikroelementowe takie jak miedź, mangan i bor.

Dlaczego nie należy stosować roztworu saletrzano-mocznikowego (RSM) do dolistnego dokarmiania?

Nie stosuje się dolistnie roztworu saletrzano–mocznikowego RSM, ponieważ zawiera on oprócz azotu amidowego także formę azotanową i amonową, które przy oprysku na liść łatwo powodują poparzenia. Bezpieczniejszym źródłem azotu jest mocznik, zawsze łączony z siedmiowodnym siarczanem magnezu.

Redakcja itodesign.pl

Zespół pasjonatów budownictwa i ogrodnictwa. Radzimy również w kwestii prawidłowego utrzymania ogrodu.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?